
Dziś przypada 83. rocznica tragicznych wydarzeń, które na zawsze zapisały się w historii Polski i Ukrainy – Rocznicy Rzezi Wołyńskiej. 11 lipca 1943 roku, w tzw. “Krwawą Niedzielę”, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dokonała skoordynowanego ataku na ponad 100 polskich miejscowości na Wołyniu, rozpoczynając ludobójczą czystkę etniczną.
W ciągu kolejnych miesięcy i lat z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło dziesiątki tysięcy niewinnych Polaków – dzieci, kobiet i mężczyzn (tak, właśnie w takiej kolejności…), mordowanych z niezwykłym okrucieństwem. Ta niewyobrażalna zbrodnia, której celem było wyniszczenie polskiej ludności, pozostaje otwartą raną w sercach rodzin ofiar i całej polskiej nacji.
Piękny wiersz Edwarda Radzian głęboko oddaje okrucieństwo na Polakach przez banderowców i tego co się wtedy wydarzyło.
WOŁYŃ. 11.07.1943.
Płakały drzewa, niebo płakało
Dziś już historią to co się stało.
Czy ktoś pamięta rzeź niewiniątek
Mord banderowców dało początek.
Popatrz tatusiu – Czy to sąsiedzi?
Tata nie zdążył dać odpowiedzi.
Głowę przecięło ostrze siekiery
Do domu weszła armia bandery.
Nastał krzyk żony, dzieci płakały
Lecz co ich czeka to nie wiedziały.
Takie niewinnie, życia spragnione
Śmiercią męczeńską dziś zakończone.
Pierwsza w kolejce dziewczynka mała
Na nic się zdało, że tak płakała.
A banderowcy zabawę mieli
Najpierw paluszki wszystkie obcięli.
Dziecię piszczało, oddech zapiera
Gdy twarz ćwiartował straszny bandera.
Takich boleści nie wytrzymało
Biedne dzieciątko życie oddało.
Następny chłopak z ogromnym krzykiem
W ręku oprawcy z jego językiem.
Też musiał przyjąć wiele katuszy
Gdy obcinano mu nos i uszy.
Zakończył życie po wielkiej męce
Teraz już z siostrą idą za ręce.
Choć już promienni, lecz jeszcze smutni
W domu zostali sprawcy okrutni.
Czekają jeszcze na brata swego
Choć tak niedawno urodzonego.
Płakał jak zawsze bez świadomości
Choć ból miał wielki łamanych kości.
Nie płacz dzieciątko zaraz się skończy
Z siostrą i bratem znów Cię połączy.
Małe serduszko już bić przestało,
Gdy o podłogę się roztrzaskało.
Śmiercią męczeńską poszła gromadka
Na koniec jeszcze została matka.
Ona już wiele się nacierpiała
Śmierć własnych dzieci, męża widziała.
Najpierw zgwałcili, oczy wykłuli
Jeszcze na koniec jej brzuch rozpruli.
W krwawym potoku gdy tak leżała
Jako ostatnia życie oddała.
Chodźcie dzieciątka, mężu kochany
Razem pójdziemy w niebieskie łany
I jeszcze wiele do nas dołączy
Okrutnym mordem swe życie skończy.
Dziś pamiętajmy z Wołynia ludzi
Gdy w naszych sercach rozpacz się budzi
Żyć w innym czasie to szczęście mamy
Tylko dlaczego niedoceniamy?
Lipiec 1943 roku był jednym z najciemniejszych miesięcy w historii Polski:
Latem 1943 roku masakry Polaków na Wołyniu osiągnęły swój przerażający punkt kulminacyjny.
11 lipca 1943 roku, znanego jako „Krwawa Niedziela”, oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), często wspierane przez lokalnych kolaborantów, przeprowadziły skoordynowane ataki na dziesiątki polskich wsi, z których wiele zostało zaatakowanych w momencie, gdy rodziny zgromadziły się na niedzielnej mszy.
Mężczyźni, kobiety, dzieci i osoby starsze zostali zamordowani z niezwykłą brutalnością. Całe społeczności, które istniały od pokoleń, zostały wymazane z powierzchni ziemi. Atakowano kościoły, palono domy, a tych, którzy próbowali uciec, często ścigano. Historycy szacują, że na Wołyniu zginęło dziesiątki tysięcy polskich cywilów, a w ramach szerszej kampanii na Wołyniu i we wschodniej Galicji życie straciło około 100 000 Polaków.
Przez dziesięciolecia wiele z tych ofiar nie miało głosu. Ich groby często pozostawały nieoznakowane, ich historie były tuszowane, a ich rodzinom odmawiano możliwości godnego opłakiwania zmarłych.
Kiedy przypominamy sobie te okrucieństwa, nie chodzi o podsycanie nienawiści wobec dzisiejszych Ukraińców. Chodzi o oddanie hołdu niewinnym ofiarom, uznanie prawdy historycznej, wsparcie godnej ekshumacji tych, którzy wciąż spoczywają w zapomnianych miejscach pochówku, oraz uświadomienie sobie, że prawdziwe pojednanie można budować jedynie na prawdzie, a nie na milczeniu.
Niech ofiary Wołynia zostaną zapamiętane. Wieczna pamięć tym, których życie zostało odebrane tylko dlatego, że byli Polakami.
„Naród, który zapomina o swoich ofiarach, ryzykuje utratę części swojej duszy”. Edward Reid
Kolejna rocznica rzezi wołyńskiej. I kolejny raz widzimy, że nawet wobec tak elementarnej, ludzkiej sprawy jak prawda, pamięć i godny pochówek pomordowanych strona ukraińska okazuje chłód, niewdzięczność i szyderstwo.

Polska przez ostatnie lata udzieliła Ukrainie pomocy na historyczną skalę. Polska jako kraj, ale przede wszystkim my — Polacy. W historii ludzkości nie było tak masowego otwierania własnych domów dla najbardziej potrzebujących jak u nas w 2022 roku.
Tym bardziej bolesne jest to, że w sprawie Wołynia wciąż brakuje nie tylko prawdy, ale nawet minimum przyzwoitości wobec ofiar i ich rodzin. Brakuje jej oczywiście po stronie ukraińskiej, ale także polski rząd jest mały, słaby i służalczy. Na taką postawę nie wolno się godzić.
















